Zwykłe zakupy. Niezwykły efekt.
Wystaw opinię o produkcie
Nie pójdziesz tam ze mną. Życie po stracie
Kod kreskowy: 9788383602035
Zapytaj o produkt
Administratorem danych osobowych jest XYZ PROSTA SPÓŁKA AKCYJNA. Przetwarzamy je w celu przesłania odpowiedzi na zapytanie. Więcej informacji dotyczących przetwarzania danych osobowych znajduje się w polityce prywatności.
Udostępnianie karty produktu
Cechy produktu
- Autor Nula Stankiewicz
- Wydawnictwo/Producent Wielka Litera
- ISBN 9788383602035
- Rok wydania 2025
- Data premiery 2025-09-10
- Strony 320
- Format 135x205 mm
- Oprawa broszurowa
- GPSR: Producent Wielka Litera sp. z o.o.
- GPSR: Kontakt Wielka Litera sp. z o.o. Wiertnicza 36, 02-952 Warszawa, Polska Tel: +22 252 47 52 Email: dystrybucja@wielkalitera.pl
Opis
Nie pójdziesz tam ze mną - Historie rodzin, które przetrwały najtrudniejsze doświadczenie w życiu - odejście dziecka w wyniku śmierci samobójczej.
Jak nauczyć się żyć po nieodwracalnym? Opowieści w tej książce pomagają uśmierzyć ból, upamiętnić utraconych najbliższych, złagodzić poczucie winy, które niemal zawsze towarzyszy rodzinie, zdjąć z niej piętno.
Niektóre pytania zadawane sobie przez rodziców po stracie dziecka pozostają bez odpowiedzi, ale zastanawianie się nad nimi to dla nas cenna lekcja uważności na drugiego człowieka. Każdy ma w sobie potencjał, aby pomóc osobie w kryzysie.
Nie pójdziesz tam ze mną to historie rodziców, którzy wiedzą, że żałoba to życie, bo bierze się z więzi, bliskości, uczuć. Z miłości.
"Chodzi o to, by na tym Mount Evereście bólu, który odgradza cały świat, znaleźć małą drabinę i powoli z niego schodzić". - Halszka Witkowska
Żałoba jest jak współlokator, który wprowadza się do naszego życia i podąża za nami krok w krok. Do łóżka, do łazienki. Je z nami śniadanie, potem razem myjemy zęby. Idzie z nami po zakupy, do pracy. Przeszkadza nam. Chociaż przez chwilę chcielibyśmy pobyć sami. Po jakimś czasie orientujemy się jednak, że ten współtowarzysz nadal chodzi z nami do sypialni, ale już nie jemy razem obiadów. Robi nam coraz dłuższe przerwy od swojej obecności. Potem może się wyprowadzić i tylko wpadać w odwiedziny raz na jakiś czas. Zwykle nieproszony. Nic nie da, że zaryglujemy drzwi i będziemy udawać, że nas nie ma. Wtedy wejdzie przez okno. Można mu powiedzieć: "No dobrze, znamy się, więc zapraszam. Usiądź, napijemy się herbaty, popłaczemy razem, a później znów pójdziesz do siebie, dobrze?". Nauczymy się go traktować jak gościa, a nie jak intruza. - fragment książki