Zwykłe zakupy. Niezwykły efekt.
Wystaw opinię o produkcie
Opakowania, czyli perfumowanie śledzia
Kod kreskowy: 9788368265071
Zapytaj o produkt
Administratorem danych osobowych jest XYZ PROSTA SPÓŁKA AKCYJNA. Przetwarzamy je w celu przesłania odpowiedzi na zapytanie. Więcej informacji dotyczących przetwarzania danych osobowych znajduje się w polityce prywatności.
Udostępnianie karty produktu
Cechy produktu
- Autor Katarzyna Jasiołek
- Wydawnictwo/Producent Marginesy
- ISBN 9788368265071
- Rok wydania 2024
- Data premiery 2024-10-16
- Strony 448
- Format 247x184 mm
- Oprawa zintegrowana
- GPSR: Producent Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o.
- GPSR: Kontakt Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o. Mierosławskiego 11a, 01-527 Warszawa, Polska Tel: 226630275 Email: marginesy@marginesy.com.pl
Opis
Co oznaczała tajemnicza "jedynka" na pudełkach? Kto wymyślił sklep samoobsługowy i jak pojawienie się supersamów w Polsce wpłynęło na wygląd opakowań?
Kto zbierał papierki po cukierkach, opakowania po czekoladach albo ustawiał na meblościance piramidy z puszek po napojach? Któż z nas nigdy nie kupił kawy czy landrynek ze względu na puszkę, która będzie miłą dekoracją? Albo kto podczas zjadania czekoladek nie rozważał, czy w pudełku po bombonierce schowa listy czy wstążeczki?
Grafika i forma niektórych powojennych opakowań dziś budzi ogromny sentyment. Przywołuje wspomnienie smaku, zapachu, wyjątkowych chwil. Ówczesne opakowania projektowali rodzimi artyści graficy. Ich nazwiska czasem są znane - to malarze, plakaciści, graficy warsztatowi - a czasem brzmią obco. Twórcy opakowań rzadko mieli okazję sygnować swoje projekty, bo czy ktoś zwróciłby uwagę na podpis na pudełku, kopercie płyty czy etykiecie?
Katarzyna Jasiołek przekopała się przez tony opakowań. Wszystko po to, by znaleźć odpowiedzi na serię pytań. Kto projektował najlepsze opakowania? Dlaczego słoiki i etykiety dyskwalifikowały nasze towary na zachodnich rynkach? Jak wyglądał skup opakowań i kto mógł liczyć na to, że jego pudełko czy butelka trafi na wystawę w galerii? I czy PRL naprawdę był szary?